Polityka Zdrowie

Medyczna marihuana w Europie – krajobraz prawny

marihuana medyczna w unii europejskiej

Za nami już wybory do Parlamentu Europejskiego. 26 maja  tego roku wybraliśmy 52 posłów, którzy będą reprezentować nas na arenie międzynarodowej. Niedługo zapewne okaże się, czy nasze wybory były słuszne oraz czy osoby, na które oddaliśmy swój głos w rzeczywistości podzielają nasze poglądy. Niestety, jak wiadomo kampanie polityczne rządzą się swoimi prawami, a życie swoimi. Politycy w walce o poparcie są w stanie obiecać niemal wszystko, problem pojawia się wtedy, gdy suweren zaczyna domagać się realizacji danych obietnic. Wtedy dziwnym zbiegiem okoliczności wielu polityków zaczyna mieć problemy z pamięcią, czyli ze zdrowiem. A zdrowie jak wiadomo w życiu jest najważniejsze. Jak wiadomo ma się je tylko jedno, więc należy dbać, aby było w jak najlepszym stanie.

Niestety, tak jak już wyżej wspomniałam, życie rządzi się swoimi prawami. Stan naszego zdrowia nie zależy wyłącznie od nas. Wiele ludzi zapada na choroby, których przebieg to horror. Do chorób tych zaliczyć możemy m.in. stwardnienie rozsiane czy nowotwory, których leczenie polega na podawaniu chorym tzw. chemii. Chorzy podczas przyjmowania jej przechodzą istny koszmar. Ciągłe nudności, wymioty oraz wiele innych skutków ubocznych bardzo często odbierają chorym siłę i energię niezbędną do pokonania choroby. Sprawdzonym sposobem na złagodzenie tych dolegliwości jest medyczna marihuana, do której dostęp jest mocno ograniczany. Problemem tym postanowił zająć się jednak Parlament Europejski.

Rezolucja Parlamentu Europejskiego w sprawie stosowania marihuany w celach leczniczych

3 lutego Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą Komisję Europejską oraz państwa członkowskie do „współpracy w celu opracowania prawnej definicji medycznej marihuany i wprowadzenia jasnego rozróżnienia między lekami na bazie marihuany zatwierdzonymi przez EMA (…) oraz innymi zastosowaniami marihuany (np. rekreacyjnym lub przemysłowym).

Parlament w owej rezolucji pisze, że zdaje sobie sprawę z tego, że termin „marihuana medyczna” nie ma definicji prawnej i może być różnie interpretowany, co może prowadzić do wielu nadużyć, których skutki mogą być opłakane. Dlatego nakłania do zmiany podejścia oraz większego zaangażowania państw członkowskich w badania nad właściwościami konopi indyjskich m.in. poprzez dofinansowywanie ośrodków zajmujących się tymi badaniami oraz znoszenie barier regulacyjnych. Proponuje także stworzenia sieci łączącej Europejską Sieć Leków, Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii, poszczególne ograny państw członkowskich, stowarzyszenia pacjentów, personel medyczny oraz inne organizacje pozarządowe zajmujące się tą kwestią. Sieć ta będzie mieć za zadanie zapewnić skuteczne wdrażanie określonych strategii dotyczących dystrybucji leków na bazie marihuany.

W rezolucji tej Parlament wzywa państwa członkowskie do promowania medycznej marihuany oraz zapewnienia pracownikom medycznym odpowiednich szkoleń, na których mogliby oni zdobywać wiedzę z zakresu właściwości marihuany medycznej. Krytykuje natomiast utrudnianie dostępu do leków powstałych na bazie konopi indyjskich, co niestety ma miejsce w wielu państwach należących do wspólnoty.

Dostęp do marihuany medycznej w państwach członkowskich Unii Europejskiej jest zróżnicowany. W wielu krajach  jest on także mocno utrudniany. Przykładami takich państw są chociażby Polska i Portugalia. W krajach tych leczenie z użyciem konopi indyjskich wiąże się z wysokimi kosztami oraz załatwieniem mnóstwa formalności. Natomiast w Holandii czy w Niemczech sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W państwach tych chorzy nie mają problemu z dostępem do lekarstw na bazie marihuany. W Niemczech receptę na marihuanę medyczną może wystawić nawet dentysta, a w skrajnych sytuacjach nawet weterynarz.

Dane poniżej przedstawione pochodzą z raportu „Medyczna marihuana w Europie. Rynki i możliwości”.

Polska

1 listopada 2017 roku jako poprawka do Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii została zalegalizowana w Polsce medyczna marihuana. Niestety, od dnia jej legalizacji musiało upłynąć mnóstwo czasu, zanim pojawiła się ona w polskich aptekach. Pierwsze leki na bazie konopi indyjskich w Polsce dostępne były od grudnia 2018 roku. Tak długi czas oczekiwania spowodowany był długim okresem rejestracji danego preparatu. Polskie prawo nie zezwala na produkcję marihuany medycznej na terenie Polski. Przepisy jasno mówią o tym, że musi być ona sprowadzana zza granicy, co z pewnością ma wpływ na jej cenę. Sativex jest jednym z niewielu leków na bazie marihuany dostępnych w Polsce. Niestety, jego cena jest porażająca, za 1 buteleczkę o pojemności 10 milimitrów trzeba zapłacić niemal 3000 zł. 17 stycznia 2019 roku w wybranych polskich aptekach pojawiła się marihuana medyczna w w postaci suszu. Za jej gram zapłacić trzeba 65 zł. Lek ten do Polski sprowadziła firma Spectrum Cannabis, która na razie jako jedyna posiada licencję Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. Licencja ta jest ważna przez 5 lat.

Niemcy

Obecnie stanowią największy rynek zbytu marihuany medycznej w Unii Europejskiej. Do marca 2017 roku dostęp do niej był jednak mocno ograniczony. Na rynku dostępne były tylko dwa leki powstałe na bazie konopi: Sativex i Canemes. Dostęp do nich miało tylko 1000 osób, które miały specjalne pozwolenie. Rosnące zapotrzebowanie oraz zwiększającą się liczba wydawanych pozwoleń zmusiła państwo niemieckie do poszerzenia rynku marihuany medycznej. Nie przyczyniło się jednak do wydania pozwolenia na uprawy konopi na terenie Niemiec. Możliwe to będzie dopiero od roku 2020. Do tego czasu państwo niemieckie jest uzależnione od zagranicznych dostawców. Obecnie koszt 10 gram marihuany medycznej w aptece to 208,30 euro.

Włochy

Po Niemczech są drugim największym rynkiem zbytu marihuany medycznej. W kraju tym zapotrzebowanie stale rośnie. W 2014 roku sprzedano 59 kg, a w 2018 już 650. Szacuje się, że w 2019 zostanie sprzedanych 900 kg. Włoskie władze rozważają wprowadzenie pozwoleń na prywatną produkcję marihuany medycznej, by zwiększyć ilość marihuany medycznej wytwarzanej na terenie państwa. Jak na razie głównym dostawcą jest Holandia.

Holandia

W 2018 roku była największym eksporterem marihuany medycznej w Europie. Rocznie przepisywanych jest tutaj 49500 recept na leki z konopi. Najwięcej, bo aż 53 000, zostało przepisanych w 2017 roku. Spora liczba recept przekłada się na sporą ilość sprzedaży. Holendrzy średnio rocznie kupują około 550 kg marihuany medycznej. Cena za jej gram wynosi 6,5 euro.

Hiszpania

Medyczna marihuana nie może być przepisywana przez lekarza. Dostęp do niej jest mocno ograniczony. Sativex jest tam jedynym lekiem, który może występować na rynku hiszpańskim. Pozostałe leki powstałe na bazie marihuany medycznej są sprowadzane w sytuacjach ekstremalnych. W wyjątkowych przypadkach państwo zezwala na uprawę konopi na terenie Hiszpanii.

Czechy

W 2018 roku sprzedano 4,8 kg marihuany medycznej. Z czego 1,8 kg został wyprodukowany w Czechach, a pozostałe 3 kg pochodziły z importu. Prawo legalizujące marihuanę medyczną uchwalono w  2013 roku. Na początku tylko garstka osób mogła z niego skorzystać. W 2015 roku sytuacja uległa delikatnej poprawie dzięki ustawie regulującej dokładnie warunki jej przepisywania i dystrybucji. Niestety, nadal dostęp do niej mają tylko osoby dorosłe. Najpopularniejszym lekiem na rynku jest Sativex. Jego cena jednak jest zbyt wysoka, by każdy potrzebujący mógł sobie pozwolić na jego zakup. Ubezpieczenie zdrowotne nie pokrywa kosztów tego leczenia. Na szczęście ministerstwo zdrowia rozważa plan refundacji, który mógłby wejść w życie w 2020 roku. Ubezpieczenie miałoby pokrywać 90% ceny, do maksymalnie 30 gram miesięcznie.

Portugalia

W Portugalii marihuana medyczna została zalegalizowana w czerwcu 2018 roku, czyli stosunkowo niedawno. Uzyskanie licencji na jej obrót nie jest łatwe. Z tego też powodu dostęp do niej jest utrudniony. Uzyskać receptę na nią mogą tylko nieliczni, dla których marihuana medyczna jest już ostatecznością.

Szkoda, że Parlament Europejski podjął się uregulowania oraz próby ujednolicenia zasad dotyczących produkcji i dystrybucji marihuany medycznej na terenie państw członkowskich Unii Europejskiej tak późno. Badania dotyczące zastosowania konopi indyjskich w leczeniu wielu schorzeń są znane już od dawna. Mimo wszystko jednak lepiej późno niż wcale. Zastanawiające jest także to, że w Unii Europejskiej istnieją regulacje ustalające np. produkcję i dystrybucję kurzych jaj, a kwestią marihuany medycznej wspólnota zajęła się stosunkowo niedawno. Do tego skłoniło skłoniło ją rozporządzenie WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), które zaproponowało zmianę klasyfikacji marihuany w traktatach, które regulują międzynarodową politykę antynarkotykową.

Komentarze europarlamentarzystów

Czesław Hoc – polski europarlamentarzysta, któremu w tym roku nie udało się zdobyć mandatu, rezolucję ws. marihuany medycznej skomentował w taki sposób „Jeśli bowiem są lub będą dowody naukowe, że marihuana zmniejsza ból, wymioty, poprawia samopoczucie spowodowane chemioterapią (…) to dlaczego urzędowo mamy tego zabraniać”.

W podobnym tonie wypowiadał się niemiecki europoseł Peter Liese, który zwrócił uwagę na to, że „tak jak w przypadku innych leków, tak w przypadku marihuany medycznej powinny być przepisy dopuszczające ją do obrotu na rynku”.

Natomiast dość sceptycznie o tej rezolucji wypowiedziała się Urszula Krupa, której w tym roku nie udało się zostać eurodeputowaną: ” Udokumentowane skutki lecznicze preparatów farmakologicznych na bazie marihuany dotyczą jedynie zmniejszenia spastyczności w SM, działania przeciwbólowego i przeciwwymiotnego po chemioterapii w chorobie nowotworowej. Przed rozpowszechnianiem medycznej marihuany należałoby przeprowadzić badania kliniczne nad wpływem, szczególnie zawartych tam THC i CBD”.

Zostaw komentarz

Twoj email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły