Polityka

Marihuana i konopie w Polsce – depenalizacja, legalizacja czy…?

sejm

Piotr Liroy-Marzec mówi, że walczy o to, aby posiadanie marihuany w ilości do 10 gram było wykroczeniem nieściganym z urzędu.  Zdaniem posła rozmowy są ponoć już tak zaawansowane, że najpóźniej w przyszłej kadencji marihuana będzie zdepenalizowana. Ustawa regulująca to ma być podobno w trakcie procedowania. Natomiast do czytania w Komisji Zdrowia i Rolnictwa zostały skierowane dwa projekty ustaw: pozwalająca na uprawę konopi innych niż włókniste przez ośrodek badawczy w celu produkcji leków na ich bazie oraz dotycząca złagodzenia przepisów co do uprawy konopi włóknistych. 

Depenalizacja marihuany?

Piotr Liroy-Marzec to polityk, dzięki któremu w 2017 roku zalegalizowana została medyczna marihuana. Był on jednym z tych polityków, który zaciekle walczyli o to, aby chorzy chcący leczyć się produktami z konopi, w świetle prawa nie byli przestępcami. Szczęśliwie udało mu się zrealizować swój cel. Teraz stawia sobie kolejny – a jest nim depenalizacja marihuany.

Jeśli pomysł ustawy proponowanej przez posła Liroya wejdzie w życie, to posiadanie marihuany do 10 gram nie będzie przestępstwem ściganym z urzędu, lecz wykroczeniem.  Wówczas posiadaczom takiej ilości suszu nie będzie grozić więzienie, tak jak jest dotychczas, lecz mandat (jak proponuje Liroy w wywiadzie z Winim w wysokości 50 zł).

Regulacje podobne do tych, które proponuje poseł Liroy obowiązują w innych krajach europejskich.

  • Austria – marihuana w ilości do 5 gram stanowi wykroczenie
  • Belgia – marihuana w ilości do 3 gram stanowi wykroczenie
  • Czechy – marihuana w ilości do 10 gram lub uprawa 5 krzaczków na własny użytek stanowią wykroczenie
  • Hiszpania – marihuana w ilości od 5 do 30 gram oraz uprawa 5 krzaków stanowi wykroczenie, za które grozi grzywną bądź miesiąc więzienia
  • Portugalia – przestępstwa związane z konopiami są traktowane jako wykroczenia. Zajmuje się nimi Komisja ds. Zwalczania Uzależnienia od Narkotyków

Poseł Liroy ponoć nie ustaje w działaniach zmierzających do zrealizowania celu. W wywiadzie udzielonym kanałowi „Wiem co ćpiem” opowiada o tym, że rozmawia na ten temat z posłami różnych ugrupowań. Najczęściej podobno z politykami z partii rządzącej ze względu na to, że mają oni większość parlamentarną. Jego zdaniem wielu z nich zdaje się rozumieć konieczność depenalizacji marihuany. Poseł Liroy w tej sprawie kontaktował się podobno już z prezesem PiS – obecnie najważniejszym i mającym największe wpływy politykiem.

Na Jarosławie Kaczyńskim poseł Marzec jednak nie poprzestał. Poparcia dla swoich pomysłów szukał także u innego czołowego polityka –  u głowy państwa.  10 lipca tego roku poseł Liroy spotkał się z  Andrzejem Dudą. Na swoim koncie na Facebooku opublikował filmik, na którym możemy go zobaczyć w towarzystwie prezydenta. Dowiadujemy się z niego, że obaj panowie „mieli podobne zdanie na wiele kwestii, ich rozmowy dotyczyły przyszłości Polski oraz przebiegły owocnie”. Dzień później poseł poinformował, że jednym z tematów była marihuana, a dokładnie pierwsze w historii wystąpienie publiczne na jej temat w amerykańskim kongresie.

Kto walczy/ł o depenalizację marihuany?

Piotr Marzec-Liroy nie jest pierwszym politykiem, który walczy w sejmie o depenalizację marihuany. Wcześnie kwestią tą zajmował się Janusz Palikot, którego w sejmie już niema. Jego kariery politycznej do udanych zaliczyć nie można, chociaż zapowiadała się całkiem dobrze. W wyborach do sejmu w 2011 roku jego partia była 3 siłą polityczną w kraju (podobnie jak Kukiz15 w 2015 roku). Poparcie dla jego formacji jednak znacząco spadło. W 2015 roku było na tyle małe, że nie pozwoliło mu na uzyskanie mandatu oraz dalszą walkę o depenalizację marihuany. Projekt jego ustawy zniknął z sejmu wraz z Nim. Jak widać palenie marihuany w sejmie nie przyniosło oczekiwanych skutków. Czy poseł Piotr Marzec-Liroy skończy podobnie?

Chociaż poseł Liroy nie posunął się do palenia marihuany w sejmie, to jednak do przeciętnych posłów zaliczyć go nie można. Jest on postacią nietuzinkową, wyróżniającą się na tle pozostałych parlamentarzystów przede wszystkim tym, że otwarcie mówi o tym, iż marihuana to nie jest obca mu substancja. Jest on także wyjątkowo „niestabilnym” politykiem pod względem przynależności do jednego ugrupowania.

Początkowo był członkiem partii Kukiz15, która w 2015 roku weszła do sejmu z trzeciego miejsca z poparciem 8,81%. W 2017 roku został jednak z niej wykluczony. Następnie w 2018 roku z poparciem partii KORWiN startował w wyborach samorządowych na prezydenta Kielc. Prezydentury nie udało mu się zdobyć. Z poparciem 16% wylądował na 3 miejscu. 22 listopada 2018 roku powołał koło poselskie Wolność i Skuteczni. Następnie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego zawiązał koalicję z partią KORWiN, Ruch Narodowy, i Grzegorzem Braunem.Formacji tej nie udało się uzyskać żadnego mandatu,co doprowadziło do jej rozbicia. Poseł Liroy wraz Markiem Jakubiakiem postanowili zatem założyć własne ugrupowanie o nazwie Federacja Jakubiak-Liroy. O oficjalnym odłączeniu się od Konfederacji oraz powstaniu nowego ugrupowania mówili 27 czerwca 2019 roku. Natomiast na początku lipca w mediach pojawiły się już pierwsze informacje o zgrzytach i nieporozumieniach między Jakubiakiem i Liroyem oraz o zerwaniu współpracy. Panowie nie dogadali się podobno co do kwestii stworzenia koalicji z PSL. Nieoficjalnie mówi się o tym, że Piotr Liroy zamierza spróbować swoich sił w senacie.

Szanse na to, że Liroyowi uda się zrealizować cel, który przed sobą postawił, są niewielkie. Jego przyszłość w sejmie czy senacie jest niepewna, podobnie jak przyszłość proponowanych przez niego regulacji. W momencie gdy jest on politykiem z tak małym poparciem, to jego próby wyegzekwowania czegokolwiek od rządu prawdopodobnie spełzną na niczym. Jak wiadomo polityka to brudna gra, w której odpowiedzialność za słowo ma wartość znikomą. Tutaj liczą się wpływy i poparcie. Jeśli się ich niema, to w polityce jest się nikim. 

Legalizacja marihuany rekreacyjnej?

O ile istnieją jakieś szanse na depenalizacje marihuany, to na jej legalizację nie ma w ogóle. Minister zdrowia w odpowiedzi na zapytanie posła Liroya dotyczące jego wypowiedzi na temat marihuany w radiu RMF FM pisze, iż na legalizację konopi nie pozwala Jednolita Konwencja ONZ o środkach odurzających z 1961 roku. Możliwa jest jedynie jej częściowa depenalizacja. W swojej odpowiedzi pisze m.in o tym, że legalizacja marihuany może sprawić, że wzrośnie jej konsumpcja, a to odbije się negatywnie na całym  społeczeństwie. Na poparcie swoich tez przywołuje liczne badania, zgodnie z którymi spożywanie marihuany stanowi wstęp do korzystania z innych używek. Podaje wyniki badań z USA, według których używanie kokainy i heroiny wśród osób nie spożywających marihuany jest bardzo małe i nie przekracza ono 1%. Natomiast statystyki te zupełnie inaczej wyglądają wśród osób, które w swoim życiu paliły marihuanę 1000 razy. 73% spośród nich próbowało kokainy, a 33% heroiny.

Łukasz Szumowski – obecny minister zdrowia –  w radiu RMF FM zapytany o to, czy w Polsce istnieje możliwość zalegalizowania jej jako używki, odpowiada:

W Polsce nie było dostępu do takich środków odurzających, do narkotyków i mam nadzieję, że nie będzie

Szumowski ministrem zdrowia jest od 9 stycznia 2018 roku. W momencie gdy legalizowano medyczną marihuanę resortem zdrowia kierował Konstanty Radziwił. Minister ten co prawda docenił właściwości medyczne marihuany, ale na temat jej legalizacji w formie używki także wypowiadał się krytycznie.

Uprawa medycznej marihuany w Polsce?

W sejmie znajduje się projekt ustawy (nr 3265) dotyczący „uprawy konopi innych niż włókniste w celu wytwarzania substancji czynnej wyłącznie przez instytut badawczy” zgłoszony 17 grudnia 2018 roku przez ugrupowanie Kukiz15. 6 marca został skierowany do pierwszego czytania w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Zdrowia, które prawdopodobnie odbędzie się dopiero we wrześniu – zgodnie z informacjami otrzymanymi z Komisji Rolnictwa.

W ramach proponowanej ustawy instytut badawczy nadzorowany przez ministra rolnictwa mógłby zajmować się uprawą konopi oraz zbioru ziela i żywicy w celu produkcji leków na bazie konopi. W projekcie proponowanym instytutem badawczym jest Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu. Pomysł, aby zajmował się on tego rodzaju działalnością pojawił się już w 2017 roku podczas legalizacji medycznej marihuany. Niestety, wówczas nie uzyskał on wystarczającego poparcia.

Głównym argumentem przemawiającym za przyjęciem ustawy jest perspektywa obniżenia cen leków powstałych na bazie konopi.  Obecnie są one tak wysokie, że nie każdy potrzebujący może sobie pozwolić na ich zakup. Proponowana ustawa miałaby to zmienić. Gdyby udało się ją wprowadzić, to w przybliżeniu koszt produkcji 1 grama  wyniósłby ok. 4,5 zł. Natomiast obecnie za opakowanie 5 gramowe  trzeba zapłacić od 165 zł do 185 zł brutto.

Projektodawcy zwracają uwagę także na to, że dotychczas uprawa konopi na cele medyczne stanowiła niszę na rynku. Natomiast obecnie sytuacja ta powoli zaczyna się zmieniać. Coraz więcej państw decyduje się bowiem na tego rodzaju działalność. Jako przykład w projekcie wskazany jest Izrael, w którym uprawa konopi stała się ważnym sektorem rolnictwa. Niebawem może stać się on liderem na rynku eksportu. Szacuje się, że w 2020 roku wartość produkcji  konopi w tym kraju będzie wahać się w granicach od 260 milionów dolarów do 1,1 miliarda dolarów.

Autor opinii Biura Analiz Sejmowych – Wojciech Zgliczyński – na opisany w projekcie problem pacjentów z dostępem do medycznej marihuany odpowiada, iż (zgodnie z doniesieniami medialnymi) niedługo podmiot gospodarczy, posiadający odpowiednie uprawnienia do handlu medyczną marihuaną na terenie Polski, zamierza zwiększyć ilość importowanej substancji do 100 kg miesięcznie. Dzięki temu zapotrzebowanie na leki zostanie zapewnione bez konieczności angażowania w to instytucji badawczych. Dodaje także, że za utrudniony dostęp do lekarstw na bazie marihuany odpowiedzialni są również lekarze, których wiedza, co do właściwości konopi nierzadko jest ograniczona.

Pomysł jakoby Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich miał zajmować się produkcją medycznej marihuany zdaniem Zgliczyńskiego nie zasługuje na uznanie. Jego zdaniem Instytut w Poznaniu jest ośrodkiem badawczym, więc powinien zajmować się kwestami, do jakich został powołany.  Propozycja, aby podjął on działalność gospodarczą budzi jego wątpliwości. Obawia się on tego, że w momencie gdy Instytut zajmie się uprawą konopi na skalę przemysłową oraz na eksport, to wówczas działalność ta będzie dominująca, co w konsekwencji negatywnie odbije się na pracy naukowej, którą ośrodek ma zajmować się zgodnie ze statutem. I chociaż zdaje się rozumieć problemy pacjentów oraz zasadność złożonego projektu, pisząc że wysokie ceny leków sprawiają, iż są one poza zasięgiem pacjentów, to projekt ocenia negatywnie. 

Uprawa konopi włóknistych

W trakcie procedowania jest także ustawa mająca na celu złagodzenie przepisów dotyczących uprawy konopi włóknistych (nr 3525). Obecne regulacje w znacznym stopniu ją ograniczają. Potencjalny kandydat chcący zajmować się tego rodzaju działalnością musi posiadać zgodę marszałka województwa oraz mieć zawartą umowę z podmiotem, który z kolei posiada zgodę marszałka województwa na zajmowanie się skupem bądź przetwarzaniem konopi włóknistych. Natomiast gdyby proponowana ustawa weszła w życie, to obowiązek uzyskania zezwolenia zostałby zamieniony na obowiązek poinformowania o planowanej działalności wraz z podaniem wszelkich szczegółów, co do planowanej uprawy. Poza tym, zwiększona byłaby także ilość powierzchni na jakiej mogłaby być prowadzona dana uprawa. 

Argumentując zasadność swojego pomysłu posłowie odwołują się m.in do kwestii ekonomicznych, przedstawiając uprawę konopi włóknistych jako interes, na którym rolnicy oraz państwo mogliby dobrze zarobić. Podają oni dane, z których wynika, że na uprawie 1 ha konopi włóknistych rolnik zarabia 8860 zł. Jego wkład przy tym wynosi około 4840 zł. W kieszeni zostaje mu ponad 4000 zł, co jest dość sporą sumą jak na dochody w branży rolniczej. Ponadto wraz z rolnikiem wzbogaciłoby się także państwo, które za pomocą podatków PIT, CIT i VAT generowałoby dodatkowe zyski.

Innym argumentem przemawiającym za proponowaną ustawą jest fakt, iż konopie włókniste to rośliny mające naprawdę bardzo szeroki wachlarz zastosowań. Przede wszystkim są one źródłem m.in aminokwasów, witamin oraz  nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3 i omega 6.  Produkuje się z nich m.in olejki konopne, chleb, słodycze  czy tkaniny. Poza tym mogą być stosowane również jako środki ochrony roślin oraz być wykorzystywane do oczyszczania gleb zniszczonych przez przemysł metalurgiczny oraz wydobywczy.

Ustawa ta (podobnie jak ustawa dotycząca polskiej uprawy konopi innych niż włókniste) została skierowana do pierwszego czytania w Komisji Zdrowia oraz Komisji Rolnictwa.  Prawdopodobnie odbędzie się ono dopiero we wrześniu. W Komisji Rolnictwa poinformowano nas, że tak długi okres oczekiwania na pierwsze czytanie spowodowany jest tym, że Komisja Zdrowia ma teraz na głowie „ważniejsze sprawy”. 

1 komentarz
  1. Olo Ma 2 tygodnie ago
    Odpowiedz

    Czy coś się zmieniło w tej kwesti?

Zostaw komentarz

Twoj email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły