Zdrowie

Jazda samochodem pod wpływem marihuany

Jazda samochodem

Regularni konsumenci marihuany pod jej wpływem jeżdżą wolniej i ostrożniej – mówią naukowcy. Podkreślają jednak przy tym, że marihuana to używka, która nie tylko wprawia nas w dobry nastrój, ale zaburza również nasze zdolności poznawcze, jak i motoryczne. Prowadzenie pojazdu pod jej wpływem, tak samo, jak w przypadku innych używek, zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia wypadku. Niestety, dokładne oszacowanie ryzyka stanowi dla naukowców nie lada wyzwanie. Stąd też rozbieżności w wynikach badań.

Marihuana zwiększa ryzyko spowodowania wypadku?

Przede wszystkim prowadzenie badań utrudnia to, że kannabinoidy z organizmu człowieka nie znikają razem z działaniem psychoaktywnym, ale mogą utrzymywać się nawet od kilku do kilkunastu dni po ich spożyciu. W związku z tym ich obecność w moczu bądź we krwi nie jest jednoznaczna z tym, że potencjalny kierowca w momencie wypadku był nimi odurzony i przez to spowodował wypadek. Wynik ten może oznaczać, że kierowca z właściwości konopi korzystał np. poprzedniego dnia bądź kilka dni temu. (Po więcej informacji na temat wchłaniania i wydalania konopi z organizmu możecie sięgnąć tutaj: Proces wchłaniania i wydalania konopi z organizmu)

Dodatkowo za trudności w oszacowywaniu ryzyka odpowiada również to, że kierowcy dokładnym badaniom sprawdzającym obecność kannabinoidów poddawani są nie w momencie wypadku albo po nim. Poza tym często są oni jednocześnie pod wpływem konopi oraz alkoholu. Połączenie to nie tylko niebezpiecznie zwiększa ryzyko wystąpienia wypadku, ale także skutecznie uniemożliwia zbadanie tego, która używka i w jakim stopniu mogła być odpowiedzialna za kolizję.

Badanie dr. Jean-Louis Martina opublikowane w 2017 roku udowadnia jednak, że jazda pod wpływem konopi zwiększa ryzyko wystąpienia wypadku ze skutkiem śmiertelnym o około 1,65 razy. Na blisko 4.2% szacuje on odsetek wypadków, którym można byłoby zapobiec, gdyby kierowca nie był odurzony kannabinoidami. W przypadku alkoholu prawdopodobieństwo spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym jest znacznie większe – wzrasta ono o 17.8 razy. Większy jest również odsetek wypadków, których można byłoby uniknąć, gdyby kierowca był trzeźwy – około 27.7%.

National Institute on Drug Abuse informuje, że marihuana, spośród wszystkich nielegalnych używek, jest najczęściej wykrywaną substancją we krwi kierowców odpowiedzialnych za spowodowanie wypadków, także tych ze skutkiem śmiertelnym. Dodaje przy tym, że w dwóch europejskich badaniach udowodniono, że kierowcy, z kannabinoidem THC we krwi są około 2 razy bardziej narażeni na śmierć aniżeli kierowcy niebędący pod wpływem jakichkolwiek substancji odurzających. NIDA przywołuje również wyniki kilku metaanaliz, zgodnie z którymi ryzyko wypadku może być nawet większe niż 2 razy.

W lipcu br. AAA Foundation for Traffic Safety przeprowadziła ankietę, w której pytała mieszkańców Stanów Zjednoczonych, czy zdarza im się prowadzić samochód, będąc pod wpływem marihuany. Jej wyniki dla wielu mogą być zaskoczeniem, ponieważ zgodnie z nimi:

  • ponad 14 mln kierowców w miesiącu poprzedzającym badanie wsiadło za kierownicę w przeciągu godziny od spożycia marihuany
  • prawie 70% respondentów było przekonanych, że ryzyko zatrzymania przez policję za jazdę pod wpływem marihuany jest mało prawdopodobne
  • 7% respondentów nie widziało nic złego w prowadzeniu auta po spożyciu marihuany
  • 1,6% aprobowało jazdę po spożyciu alkoholu                                                                                                                                                                                                                             

Legalizacja marihuany a bezpieczeństwo na drodze

Znalezione obrazy dla zapytania car accident

Legalizacja medycznej marihuany zmniejsza liczbę zgonów podczas wypadków – taki wniosek płynie z dwóch badań, których wyniki opublikowano w 2013 i 2017 roku. Według pierwszego z nich legalizacja marihuany do celów medycznych mogła przyczynić się do spadku liczby śmiertelnych ofiar wypadków o 8-11%.

Z kolei Highway Loss Data Institute przekonuje, że legalizacja marihuany rekreacyjnej przekłada się na wzrost kolizji drogowych. Organizacja ta porównała częstotliwość zgłaszania wypadków w stanach z legalną marihuaną do stanów, w których jest ona nielegalna. Pierwsze wyniki opublikowała w kwietniu w 2017 roku. Rok później uaktualniła je. Z pozyskanych danych wynika, że zmiana statusu prawnego zioła z konopi, zwiększyła częstotliwość zgłaszanych kolizji o 2.7% (2017r). W kwietniu 2018 roku wzrost ten wynosił już 6%. Badania przeprowadzano w stanie Oregon, Waszyngton oraz Kolorado.

Wzrost kolizji w stanie Kolorado nie powinien zaskakiwać. W 2018 roku w stanie tym przeprowadzono ankietę – blisko 70% konsumentów konopi, przyznało się w niej, że co najmniej raz w zeszłym roku prowadziło auto, będąc pod wpływem marihuany. Wśród nich było 27% jeżdżących w takim stanie niemal codziennie. 45% konsumentów rekreacyjnych oraz 34% medycznych było przekonanych, że marihuana nie wpływa w sposób negatywny na ich umiejętności odpowiedzialne za bezpieczną jazdę. Dodatkowo około 10% badanych deklarowało, że marihuana czyni ich lepszymi kierowcami.

Nie do końca jasne jest to w jakim stopniu legalizacja marihuany rekreacyjnej wpływa na zwiększenie liczby wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Badanie Jacoba Voglera z Uniwersytetu w Illinois z 2017 roku dowodzi, że zwiększyła ona o 8% odsetek takich wypadków (w stosunku do stanów, w których jest ona nielegalna). Co ciekawe, przeczy mu inne badanie opublikowane w American Journal of Public Health także w roku 2017. Zgodnie z nim: po 3 latach od legalizacji marihuany w Waszyngtonie i Kolorado, liczba śmiertelnych ofiar wypadków, nie różniła się w stopniu znaczącym od stanów kontrolnych, w których zioło z konopi było substancją nielegalną.

Na korzyść marihuany może przemawiać to, że jak wskazują niektóre badania kierowcy (regularni konsumenc) będąc pod jej wpływem, jeżdżą wolniej oraz ostrożniej. Zachowują również większą odległość od jadących przed nimi samochodów. Świadomi tymczasowego upośledzenia funkcji poznawczych i motorycznych, nie chcą dodatkowo zwiększać ryzyka wypadku. Tego rodzaju zapobiegliwość znika jednak w przypadku połączenia marihuany z alkoholem. (Naukowcy przeprowadzający to badanie zwracają uwagę na to, że kierowcy biorący udział w badaniu mieli świadomość tego, że są obserwowani. Nie mogą więc być do końca pewni tego, jak kierowcy zachowywaliby się na drodze, gdyby nikt ich nie obserwował.

Czynniki wpływające na jazdę pod wpływem konopi

Wpływ na to, w jakim stopniu kannabinoidy oddziałują na nasz organizm, a przy tym na nasze zachowanie na drodze, ma częstotliwość korzystania z właściwości konopi. Regularni jej konsumenci w porównaniu do konsumentów okazjonalnych, wydają się być odporniejsi na zjawisko zaburzenia funkcji odpowiedzialnych za prawidłowe zachowanie się na drodze. Podobnie jest w przypadku łączenia marihuany z alkoholem. Osoby niestroniące od zioła z konopi w momencie łączenia go z napojami wyskokowymi wydają się stwarzać mniejsze zagrożenie na drodze aniżeli osoby, które sporadycznie sięgają po marihuanę i dodatkowo mieszają ją z procentami.

Nie bez znaczenia jest również sposób, w jaki korzysta się z właściwości kannabinoidów. W przypadku osób chcących po spożyciu marihuany prowadzić auto lepszym rozwiązaniem wydaje się być dostarczenie jej za pomocą palenia. Efekt odpowiedzialny za upośledzenie funkcji poznawczych i motorycznych pojawia się szybciej i trwa krócej – dzięki temu czas konieczny do odczekania, zanim ruszy się w drogę, będzie krótszy niż w przypadku edibles. Przyjmując kannabinoidy w formie jedzenia, musimy liczyć się z tym, że efekty psychoaktywne pojawią się z opóźnieniem i będą trwać dłużej, co automatycznie wydłuży czas oczekiwania, zanim znowu będziemy mogli włączyć się do ruchu, nie stwarzając zagrożenia dla siebie, jak i dla innych uczestników.

Prowadzenie samochodu pod wpływem konopi

 

Znalezione obrazy dla zapytania driving and marijuana

Konopie, a dokładnie kannabinoid THC to substancja, która nie jest mile widziana we krwi kierowców. Upośledza ona funkcje poznawcze oraz motoryczne odpowiedzialne za umiejętność szybkiego reagowania, podzielność uwagi czy orientację w terenie. Niestety, wolna oraz ostrożna jazda – cechująca podobno kierowców, którzy są pod wpływem marihuany – nie jest gwarantem bezpieczeństwa i nie rekompensuje spowolnionego czasu reakcji czy dekoncentracji.

Warto pamiętać o tym, jazda pod wpływem marihuany, tak samo jak w przypadku innych substancji psychoaktywnych, jest zakazana. Surowo zabronione jest także łączenie alkoholu oraz marihuany. Mieszanka ta może być zabójcza nie tylko dla odurzonych kierowców, ale także dla innych uczestników ruchu drogowego (którzy znaleźli się w złym miejscu o złej porze). Badania pokazują, że kierowcy będący tylko pod wpływem konopi, bądź tylko pod wpływem alkoholu stwarzają mniejsze zagrożenie od kierowców będących pod wpływem obu tych substancji. Dodatkowo alkohol sprawia, że znika zjawisko, zgodnie z którym kierowcy odurzeni marihuaną, chcąc zrekompensować tymczasowy spadek formy, jeżdżą ostrożniej.

Dotychczas nie przeprowadzono badań, które pokazałyby nam dokładnie, w jakim stopniu marihuana  zwiększa prawdopodobieństwo spowodowania wypadku. I tak jak wszyscy możemy się zgodzić, co do tego, że jazda po jej spożyciu nie jest dobrym pomysłem, tak różnice dotyczące jej absorpcji, metod dostarczania czy sposobów sprawdzania jej obecności, sprawiają, że oszacowanie ryzyka odpowiedzialnego za spowodowanie wypadku pod wpływem zioła z konopi nie jest łatwe. Naukowcy przekonują jednak, że niski poziom THC nie powinien stanowić zagrożenia dla uczestników ruchu drogowego. Niestety, dla polskiego wymiaru sprawiedliwości nie jest to takie oczywiste. Polscy sędziowie kierowców mających we krwi śladowe ilości THC traktują niemal na równi z tymi, którzy rzeczywiście są pod wpływem jego psychoaktywnego działania. Kary jakie im wymierzają bardzo często są nieadekwatne do przewinień.

Na stronie krakowskiego adwokata Łukasza Sobaniaka możemy przeczytać o tym jak jednemu z jego klientów, który prowadził auto, mając we krwi 1,5 ng THC, sąd wymierzył karę w postaci rocznego zakazu prowadzenia samochodu oraz grzywny w wysokości 3 tysięcy złotych. Szczęśliwie, Sąd Okręgowy, po złożonej apelacji zmienił wyrok Sądu Rejonowego oraz uniewinnił pechowego kierowcę. Decyzja ta była zaskoczeniem dla samego adwokata, który wiedząc jak zazwyczaj kończą się tego rodzaju sprawy, składał apelację „dla zasady”. Sędziowie jednak coraz częściej zasądzają na korzyść kierowców. Parę dni temu media obiegła wiadomość, że szczeciński Sąd Okręgowy, także po apelacji, uznał prowadzenie pojazdu ze stężeniem THC w ilości 2.8 ng za wykroczenie. Podobne wyroki zapadły również w Poznaniu oraz Lipsku – informuje organizacja Wolne Konopie.

 

Zostaw komentarz

Twoj email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły