News

Chciał pomóc chorej żonie. Rok więzienia za wytwarzanie oleju z konopi

Sąd

Rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz kara grzywny w wysokości 5 tys. złotych – taki wyrok usłyszał w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie Andrzej Sadowski, mieszkaniec Cycowa (woj. lubelskie). Mężczyzna był oskarżony o wytwarzanie suszu, olejku i nalewek z konopi, które następnie podawał chorej żonie.

W okresie od lutego 2017 do stycznia 2018 roku mężczyzna czterokrotnie w krótkich odstępach czasu hodował konopie indyjskie. Poszczególne uprawy konopi liczyły od czterech do 10 sztuk roślin. Uzyskał z nich litr nalewki i 50 ml oleju, które podawał żonie oraz matce przyjaciela. O wszystkim na policję doniósł brat pana Andrzeja. Kiedy sprawa wyszła na jaw mężczyzna trafił do aresztu, gdzie spędził siedem miesięcy.

W połowie grudnia ubiegłego roku Sąd Okręgowy zastosował wobec mężczyzny nadzwyczajne złagodzenie kary i skazał go na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. Dodatkowo mężczyzna został zobowiązany do zapłaty 5 tys. grzywny oraz 3 tys. złotych nawiązki na rzecz Stowarzyszenia Monar Makondo. Z kolei prokurator w akcie oskarżenia żądał kary czterech lat pozbawienia wolności i 30 tys. złotych grzywny.

Brak zgody z opinią sądu

Andrzej Sadowski nie zgodził się z wyrokiem, dlatego złożył odwołanie do Sądu Apelacyjnego. Jak mówił, nie był świadomy, iż za pomaganie bliskim spotkają go tak surowe konsekwencje. Miał pełną świadomość, że wytwarzanie olejku z konopi jest nielegalne, jednak spodziewał się za to grzywny, a nie więzienia. Obrona dowodziła, że do przestępstwa nie doszło. Andrzej Sadowski chciał bowiem jedynie pomóc chorym kobietom. Dzięki wyprodukowanemu przez niego olejkowi starsza kobieta mogła łatwiej przejść przez ostatnie stadium raka. Z kolei małżonka oskarżonego odstawiła wyniszczające organizm leki i mogła normalnie funkcjonować.

Nie zgadzam się ze stanowiskiem sądu, że wyprodukowanie lekarstwa z konopi dla chorej osoby jest szkodliwe społecznie. Nie zgadzam się także, że takie działanie nie było stanem wyższej konieczności.  Lekarze w tamtym okresie nie przepisywali takich lekarstw. Można więc je było pozyskać jedynie drogą nielegalną. Mój klient nikomu nie zaszkodził, całość jego działań przyniosła natomiast ulgę w chorobie, co potwierdziła biegła

– komentuje mec. Stelios Alewras.

Mimo iż mężczyzna nie pojawił się wczoraj na rozprawie, sędzia uznał, że poprzednia kara jest zbyt surowa. Okres próby skrócono z czterech do dwóch lat. Oskarżonego zwolniono także z obowiązku zapłaty nawiązki na rzecz MONAR-u, jednak pozostałe rozstrzygnięcia utrzymano w mocy. Wyrok Sądu Apelacyjnego jest prawomocny.

Substancje zawarte w konopiach mogą być uzależniające, brak jest wystarczająco potwierdzonej ich skuteczności leczenia i bezpieczeństwa stosowania. Dlatego stosowanie medycznej marihuany może odbywać się tylko pod nadzorem lekarzy specjalistów, tak stanowi prawo. Tymczasem oskarżony w oparciu o wiedzę pozyskaną z internetu uczynił siebie ekspertem z zakresu farmaceutyki, farmakologii jak i medycyny

– wyjaśniła w uzasadnieniu wyroku sędzia Barbara Du Chateau.

Sędzia zwróciła również uwagę, że uniewinnienie Andrzeja Sadowskiego byłoby groźnym precedensem. Otwierałoby furtkę dla produkcji narkotyków pod pretekstem wytwarzania substancji leczniczych.

1 komentarz
  1. bialyikar 4 miesiące ago
    Odpowiedz

    To jest chore! :/

Zostaw komentarz

Twoj email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły