Kultura Nauka

Muzyka pod wpływem marihuany. Dlaczego kochamy słuchać na „haju”?

Dziewczyna pali jointa i słucha muzyki

Idealny vibe, który wprowadza w błogi nastrój – tak swoje doświadczenia opisuje większość użytkowników marihuany, kiedy słucha swoich ulubionych kawałków na konopnym „haju”. Marihuana i muzyka zdają się stanowić doskonałe połączenie, potęgujące doznania płynące z obcowania ze sztuką. Zastanawialiście się, dlaczego tak jest? My też i z tego powodu postanowiliśmy zgłębić temat. Rezultatem czego, powstał niniejszy artykuł, który w sposób holistyczny objaśnia, dlaczego konopie indyjskie i muzyka to dobrany duet. Gorąco zachęcamy do lektury!

Każdy, kto choć raz w życiu próbował „ganji”, wie, że używka ta w sposób szczególny wpływa na percepcję. W porównaniu jednak do innych używek, marihuana nie prowadzi  do znacznego upośledzenia funkcji poznawczych, zamiast tego lekko je modyfikuje.

Liczne źródła naukowe wskazują, że jednym z głównych obszarów oddziaływania psychoaktywnych konopi na organizm człowieka są zmysły. Konopie, a konkretnie psychoaktywny THC ma zdolność do ich wyostrzenia. Mowa tu w szczególności o dwóch zmysłach; słuchu i smaku.

Liczne podania wskazują, że szczególnie słuch jest tym zmysłem, który w sposób subtelny zmienia się pod wpływem haju. Nie jest to oczywiście nic gwałtownego – po prostu pod wpływem konopnego upalenia” mózg zaczyna nieco inaczej odbierać bodźce, jest bardziej uważny. Naturalnie, osoba będąca pod wpływem THC zazwyczaj jest spokojniejsza, co pomaga lepiej skupić się jej na otoczeniu, a w konsekwencji na muzyce i dźwiękach.

Podejście naukowe

Zmianę percepcji, a dokładniej wyostrzenie percepcji dźwięku pod wpływem marihuany zauważyli również naukowcy m.in. z Tomem Freemanem na czele, który wraz z zespołem uczonych zbadał wpływ marihuany i CBD na tzw. układ nagrody znajdujący się w mózgu, za pomocą rezonansu magnetycznego.  Co więcej, użytkownicy konopi, którzy wzięli udział w tym eksperymencie naukowym, zgłaszali większą chęć dalszego słuchania muzyki w porównaniu do grupy placebo.

Jest to o tyle interesujące, iż według tego samego eksperymentu, naukowcy – na podstawie badań obrazowych – stwierdzili, że podanie marihuany bez CBD tłumiło odpowiedź układu nagrody na muzykę w porównaniu do grupy placebo.

Inne badanie, w którym wykorzystano elektrody, rejestrujące czynności prądów mózgu (EEG) potwierdziło zmienioną percepcją muzyki  osób na haju konopnym. Dochodziło do tzw. zjawiska hiperkoncentracji na przestrzeni akustycznej. Według badania, kannabinoid THC miał mierzalny wpływ na mózgowe przetwarzanie muzyki, co jak podkreślili autorzy eksperymentu, potwierdziło, iż marihuana zdaje się czasowo wzmacniać percepcję akustyczną.

Takie dokładniejsze odbieranie bodźców za sprawą THC pozwala bez wątpienia, lepiej wczuć się w muzykę, wydobywając z niej „głębie”.

Marihuana

Innym możliwym działaniem marihuany mającym wpływ na postrzeganie muzyki jest jej oddziaływanie na pamięć. Takie wyjaśnienie zaproponował Jorg Fachner, profesor muzyki z Ruskin University, który zauważył, że konopie indyjskie zakłócają działanie pamięci krótkotrwałej. Wpływ marihuany na pamięć sprawia, że mózg przyswaja wiele informacji, których nie zapamiętuje, a to z kolei przyczynia się do skupienia większej uwagi na „tu i teraz”. Użytkownik marihuany będzie, więc skupiał się na każdym pojedynczym dźwięku w muzyce.

Zdanie Fachnera podziela inny uczony, Daniel Levitin, psycholog muzyki i profesor psychologii i neuronauki behawioralnej na Uniwersytecie McGill.

Muzyka w połączeniu z marihuaną ma tendencję do tworzenia uczucia euforii i przywiązania do muzyki i muzyków. Wiadomo, że THC stymuluje naturalne ośrodki przyjemności w mózgu, jednocześnie zakłócając pamięć krótkotrwałą. Nie mogąc wyraźnie przypomnieć sobie, co właśnie grało, ani przewidzieć, co może być odtwarzane. Osoby, które są pod wpływem haju, mają tendencję do słuchania od nuty do nuty. Podświadomie zachodzą tu wszystkie typowe procesy tworzenia się oczekiwań. Muzyka tworzy zjawisko zatrzymania się czasu. Odbiorcy żyją dla każdej nuty, w danej chwili – stwierdza profesor Levitin

Innym interesującym aspektem muzyki i marihuany, jaki może mieć wpływ na omawiany temat, jest zakłócenie postrzegania czasu przez użytkowników konopi. Badanie opublikowane w listopadzie 2012 roku wykazało, że osoby sięgające po konopie subiektywnie odczuwają upływ czasu. Czy to poprzez jego niedoszacowanie, czy to wręcz przeciwnie, poprzez jego przewartościowanie.

Takie zjawisko zmiany postrzegania czasu, nie tylko subiektywnie wydłuży lub skróci utwór, ale może umożliwić zupełnie inny jego odbiór. Czy to przez znalezienie ukrytej ścieżki dźwiękowej, czy to za pomocą poczucia odkrycia innej niż na trzeźwo linii melodycznej.

Co ciekawe, jak podkreślają badacze, na percepcję badanych nie miała wpływu dawka przyjmowanego przez nich THC. Dodatkowo osoby chronicznie spożywające konopie indyjskie nie miały problemu z określeniem czasu, co jasno pokazało wyrobioną u nich tolerancję na ten efekt ganji.

Muzyka i marihuana w procesie tworzenia muzyki

Zostawmy jednak już naukę i skupmy się na pojedynczych historiach, które to pomogą lepiej zrozumieć, dlaczego muzyka i konopie to tak zgrany duet. Przeczesując sieć, natknąłem się na bardzo interesujący artykuł, który poświęcony był użytkownikowi serwisu reddit (serwis o charakterze forum obsługującym różne tematy i grupy dyskusyjne).

Użytkownik ów o pseudonimie SeedEater-1o1 postanowił wykorzystywać używki w procesie tworzenia muzyki. Na jego liście nie mogło zabraknąć oczywiście marihuany. Tak opisał on swoje doznania związane z konopiami:

Marihuana może jednakowo prowadzić do odstawienia na boczny tor pracy nad muzyką, ale używana we właściwy sposób może odblokować strefę twórczą. Jeśli moja tolerancja dla zioła danego dnia jest zbyt niska, to jestem zbyt naćpany i po prostu kończę, oglądając film. Ale jeśli palę codziennie przez nieco dłuższy czas, to zioło pomaga mi się zrelaksować i wprowadza mnie łagodnie w strefę twórczą. Uwielbiam palić i pić filiżankę kawy podczas produkcji, to miłe combo. 8/10 – spuentował SeedEater-1o1

kobieta z słuchawkami na uszach pali jointa

Takie podejście należy traktować z przymrużeniem oka, niemniej jednak marihuana zdaje się pobudzać kreatywność, co z kolei może okazać się przydatne zarówno przy tworzeniu muzyki, jak i w jej odbiorze. Przecież każdy miłośnik zielonego świata dobrze wie, że przekminka tekstu” lub melodii po konopiach może wprowadzić w odpowiedni nastrój lub/i humor.

Od anonimowego Internauty przejdźmy do uznanych muzyków, którzy tworzyli i słuchali w oparach dymu konopnego. Jak oni widzą wpływ marihuany na twórczość artystyczną.

Nieżyjący już klarnecista jazzowy Mezz Mezzrow mówił o marihuanie jako używce pozwalającej pozostawić muzyka w idealnej sferze”. Mezzrow podkreślił, że marihuana ułatwiała mu dokładne słyszenie dźwięków, a muzyka w takim stanie, staje się jednością”.

Z kolei polski raper Włodi uważa, że marihuana dobrze wpływa zarówno na słuchanie, jak i tworzenie muzyki.

Muzyka dla mnie tworzona w towarzystwie marihuany jest bardzo kompatybilna. Bardzo wiele sfer się otwiera. Nie mówię, że nie otworzyłyby się one, gdybym nie palił. Wiele osób, które nie pali, robi świetną muzykę, więc nie jest to warunek, żeby zrobić coś dobrego. Natomiast uważam, że marihuana jest na pewno bardzo pomocna w tym i dobrze współgra. (…) wydaje mi się, że sama muzyka, same dźwięki są wtedy bliższe. Może nie łatwiejsze, bo to od razu by implikowało, że człowiek jest ułomny bez jointów, a to nie prawda. (Ale) Fajnie brzmi i pozwala na pewne obszary ciekawiej spojrzeć, tak uważam – mówił Włodi w podcaście Otwieramy Oczy

Bez wątpienia – jak zauważa Włodi – marihuana zapewnia inną perspektywą słuchania, otwiera wręcz metafizyczną przestrzeń, umożliwiając głębsze wejrzenie w nią. O tym innym stanie po konopiach mówił inny muzyk, Bob Marley, który przedstawiał zioło jako używkę pozwalającą wejrzeć w głąb siebie.

Unikalności połączenia ganji i muzyki można również poszukać w emocjach i wrażliwości. Jak powiedziała w rozmowie dla MIC, Dr Anna Ermakova, rzecznik naukowy w Beckley Foundation; marihuana zapewnia silną reakcję emocjonalną, podobnie jak muzyka, co razem sprawia, że tworzą silny duet.

Nareszcie, muzyka i marihuana stanowią pewnego rodzaju przyjemności”, które po połączeniu ze sobą mogą potęgować doznania płynące z nań. Przecież zarówno muzyka, jak i marihuana są źródłem pożądanego hormonu – hormonu szczęścia.

Bez względu jednak na to, jaki naprawdę mechanizm działa za wyjątkowością muzyki „pod wpływem” – jedno jest pewne, palacze konopi w zdecydowanej większości kochają muzykę, a kochają ją jeszcze bardziej, kiedy są po konsumpcji.

Pamiętaj, że marihuana jest w Polsce nielegalna, a powyższy tekst ma na celu analizę jej wpływu na odbiór i tworzenie muzyki. Nie zachęcamy do sięgania po nią.

Zostaw komentarz

Twoj email nie zostanie opublikowany.

Podobne artykuły